PORAŻKA W OSTATNICH SEKUNDACH MECZU.

WIŚLANIE JAŚKOWICE – TS WĘGRZCE 1:0 (0:0)

Węgrzce: Sekuła – Zasadni (79 Korcala), Butkiewicz (87 Ł. Kowalczyk), Czernecki, Łucarz – Gala (60 J. Wcisło), Chuchro, Górski, Chlebowski, Witko – Tyrka.

Niestety nie udało się przywiezć ze Skawiny, bo tam rozgrywany był sobotni mecz choćby punktu. Stroną przeważająca w całym spotkaniu był wicelider z Jaśkowic. Stworzył on więcej sytuacji bramkowych, jednak świetnie w bramce spisywał się Sekuła. Goście dobrze się bronili, starali utrzymywać się dłużej przy piłce oraz szukali swoich okazji po kontrach i stałych fragmentach. W 70 min. mieli nawet bardzo dobrą okazję, niestety Czernecki trafił tylko w słupek. Gdy wydawało się, że Węgrzce wywiozą z ciężkiego terenu jedno oczko praktycznie w ostatniej akcji meczu Szwajdych strzałem głową ucieszył miejscowych kibiców. Wielka szkoda, ponieważ zawodnicy z Węgrzc zostawili bardzo dużo zdrowia na boisku i swoją waleczną postawą zasłużyli na remis. Niestety błąd indywidualny w kryciu zadecydował, że do Węgrzc zawodnicy wrócili z niczym.
Kolejne spotkanie zostanie rozegrane 22 października o godzinie 15;00 w Węgrzcach, a przeciwnikiem naszej drużyny będzie Hutnik Nowa Huta.

O to co do powiedzenia dla dziennika polskiego po meczu miał trener TSW Michał Wiącek:

„Płacimy frycowe, płacimy za brak doświadczenia, bo w takim momencie trzeba utrzymać piłkę jak najdalej od własnej bramki.
Wiślanie mieli dużą przewagę w posiadaniu piłki, my byliśmy trochę schowani za podwójną gardą i dopisywało nam szczęście. Fantastyczne interwencje Sekuły w dwóch przypadkach uratowały nas od straty bramki, ale mądrze broniliśmy się”